pokerowe casino online

13 lekcja gry. O szczęściu i pechu w pokerze

13 lekcja gry. O szczęściu i pechu w pokerze
Na poprzedniej lekcji zajęliśmy się kwestią doskonalenia gry. Nauka może nam zająć całe życie! Dziś omówimy temat, w którym każdy będzie miał coś do powiedzenia – szczęście i pech w pokerze. W rolę instruktora po raz kolejny wcieli się Grzegorz Mikielewicz a wraz z Państwem przysłuchiwać będzie się Przemek Saleta.
O szczęściu i pechu w pokerze

Przemek Saleta: Dziś lekcja trzynasta, a więc…
Grzegorz Mikielewicz: … a więc idealny moment, aby omówić kwestię szczęścia i pecha w pokerze. Wszyscy prawdziwi pokerzyści rozpoznają siebie w scenach z „Rounders” („Hazardziści”) i „The Cincinnati Kid”: w-drodze-do-domu-w-chłodny-poranek-po-przegraniu-wszystkiego, to ten sam nastrój, o którym tak melancholijnie potrafili śpiewać Simon & Garfunkel.
Przemek Saleta: Czy są gracze mniej lub bardziej pechowi?
Grzegorz Mikielewicz: Osobiście w to nie wierzę. Jednakże, mimo iż zgodnie z zasadami rachunku prawdopodobieństwa, w czasie całego życia wszyscy dostajemy mniej więcej po równo dobrych, złych i przeciętnych kart, to doświadczenie uczy nas, że mamy dobre i złe okresy gry. Są wspaniałe chwile, kiedy jesteśmy nie do pokonania przy pokerowym stole, ale są też chwile, kiedy absolutnie nic nam nie wychodzi.
Mimo wszystko uważam, że w pokerze dużo ważniejszy jest tak zwany „ukryty czynnik szczęścia”. Na przykład, trafiasz karetę po flopie w hold’emie tylko po to, żeby zobaczyć, że nikt nie licytuje i nie sprawdza, a pula, którą zgarniasz to równowartość dwóch, trzech ciemnych. Jeden jedyny raz w życiu, kiedy miałem pokera królewskiego w grze na żywo, w puli były tylko drobne. Właśnie wtedy nikt nie miał nic w ręku i nie chciał grać. Możesz zatem faktycznie dostać przypadający na ciebie udział dobrych kart, ale w nieodpowiednim momencie. Taki jest poker.
Przemek Saleta: Co robić tego pechowego wieczora, kiedy niebo wali ci się na głowę przy pokerowym stole i zawodzą cię pokerowi bogowie?
Grzegorz Mikielewicz: Najlepiej ograniczyć lub w ogóle zakończyć w tym dniu grę. Albo czekaj na absolutnie wyjątkowe ręce, albo – jeśli twoja gra z powodu desperacji zauważalnie się pogorszyła– po prostu wycofaj się z gry.
Żaden pokerzysta na dłuższą metę nie uniknie takiego wieczoru-katastrofy: to się zdarzy prędzej, czy później, abstrahując od tego czy nazywasz się Jan Kowalski, czy Doyle Brunson. Ale jeśli ZAWCZASU weźmiesz pod uwagę taką ewentualność, to będziesz na nią mentalnie przygotowany. Zamiast pozwolić, żeby cała sytuacja spadła na ciebie jak grom z jasnego nieba, będziesz miał w zanadrzu plan awaryjny i wzmocnisz swoje szanse na przeżycie przy pokerowym stole nawet, jeśli wszystkie siły sprzysięgły się przeciwko tobie. Przygotuj ten plan już TERAZ.
Nigdy nic nie wiadomo, ten przerażający scenariusz może się urzeczywistnić już w jutrzejszej rozgrywce lub turnieju.
Przykład
Masz parę asów, ale bardzo małą ilość żetonów. Przed flopem standardowo podbiłeś potrajając „dużą ciemną” i dwóch graczy weszło do gry. Na stole pojawił się flop i teraz jest twój ruch. Co byś zrobił?
Odpowiedź: Masz dwie najwyższe pary, ale pierwsze pytanie jakie musisz sobie zadać, brzmi: czy ktoś inny ma damę (czyli teraz trójkę dam), czy też nie? Może ktoś ma w ręku parę szóstek? W tej sytuacji, po poprzedniej rundzie licytacji, szanse na to są mniejsze niż 50%. Jeśli poczekasz i tym samym okażesz słabość, któryś z pozostałych graczy na pewno podbije i postawi cię przed niemiłym wyborem, być może zostaniesz zmuszony do rzucenia wygrywającej ręki. Miałem niedawno taką sytuację, a ponieważ nie miałem wtedy za dużo żetonów, nie zwlekając, wszedłem za wszystko. Gracz #3 rzucił karty, natomiast zawodnik #6 sprawdził i pokazał w ręku Q-6! Wszedł do gry z bardzo przeciętną ręką, ale miał szczęście trafić fula na flopie. Z wymarzoną otwierającą ręką A-A miałem w tej sytuacji pecha i odpadłem z turnieju.
13 lekcja gry. O szczęściu i pechu w pokerze. Rozmowa Grzegorz Mikielewicza i Przemysława Salety zaczerpnięta z pokerszkola.pl

poker w kasyno